wtorek, 18 stycznia 2011

Kolejny dzień...

Kolejny dzień zbliża się ku końcowi, w pracy o dziwo spokój, w domu jak zwykle obiad, lekcje, spacer z psem a w przerwie filiżanka gorącej kawy. Chwila wytchnienia, relaksu. A za moment słyszę mamo.. mamo... córa woła i wracam na ziemię. Po całym dniu rozłąki z Karolą,  na sercu się gorąco robi, kiedy przyjdzie i obejmie mnie w pasie, powie, że tęskniła i tylko tak chwilkę się poprzytula. Za każdym razem, gdy tak zrobi na nowo dociera do mnie, że jestem mamą. To takie miłe uczucie... A zarazem przerażające. Przecież to taka odpowiedzialność. Czy sprostam...?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz