piątek, 1 lipca 2011

Próba sił

Wszyscy już to robią, więc dlaczego ja mam nie spróbować. Postanowiłam wykonać prezent dla kuzynki mojego Guida. Niedługo zostanie mamą i na pewno przyda się jej pudełko na chusteczki lub inne cudeńko. Do pracy wzięłam się wczoraj wieczorem, zamieszczę kilka zdjęć i same powiecie, czy mogę działać dalej, czy jednak za wysokie progi dla mnie.






Zdjęcia robiłam wieczorem, więc nie są najlepszej jakości. Po polakierowaniu zamieszczę lepsze.

niedziela, 12 czerwca 2011

Nadchodzą zmiany



Długo mnie nie było, ale w ostatnich miesiącach bardzo dużo się działo. Czekaliśmy z moim Guidem bardzo długo na tę chwilę i w końcu się pojawiło - Nowe Szczęście w naszym życiu. Jakie to niesamowite na nowo czuć "motyle w brzuchu", każdy ruch podnosi ciśnienie i dostarcza gęsiej skórki. Na niczym nie można się skupić, ciągle wyczekuję i kiedy w końcu się pojawia to chciałabym krzyczeć ze szczęścia. Szkoda, że inni nie czują tego co ja i nie rozumieją mnie. 
Już od listopada mała istotka zawładnie naszym życiem, nastąpi rewolucja, całkowita zmiana - nowy członek rodziny i przeprowadzka. Wszystko na raz. Nie wiem jak to przetrzymam. Niestety przeprowadzka, nie jest czymś długo oczekiwanym, jest smutną konsekwencją braku oszczędności i jakichkolwiek perspektyw na kredyt (ale o tym później). 
Teraz życzę Wam Wszystkim abyście czerpały  szczęście i radość z każdego dnia.

środa, 23 lutego 2011

Niciarka

Ostatnio zamówiłam niciarkę... Bardzo mi się spodobała iiiiii musiałam ja mieć. Kiedy w końcu do mnie dotarła, strzępy rwanego papieru i folii latały po całym pokoju. Prze tydzień stała na regale pod gałązkami wierzby i czekała, aż znajdę dla niej przeznaczenie. Nici mam mało, więc to byłoby marnowanie jej potencjału. Dlatego też podczas wizyty koleżanki z roku, gdy robiłyśmy przegląd biżuterii i takich tam błyskotek, postanowiłam. Niciarka będzie wspaniałym sejfem dla nich.




Te białe cudeńko zamówiłam u czarodziejki, która jest założycielką bloga "Marzę więc jestem". 
Piękne prawda?

wtorek, 22 lutego 2011

Wiosno! Wiosno! Gdzie jesteś?!

Pewnie nie będę oryginalna, jak powiem, że bardzo, ale to bardzo bym chciała żeby przyszła już Pani Wiosna.
O ile prostsze jest wtedy życie! Każdy chodzi z uśmiechem na twarzy, wszyscy są dla innych mili i życzliwi. 
A przede wszystkim są otwarci na drugiego człowieka. Zima zabija w ludziach żywotność, pomysłowość i pozbawia jakiejkolwiek witalności. Wiosna przywraca wszelkie chęci do życia, do bycia z innymi i dla innych. Wtedy nawet praca, cotygodniowe zjazdy, dom, bycie matką i  żoną nie jest mi straszne, czy groźne. Wiosna ładuje moje akumulatory i dostarcza energii, tak bardzo potrzebnej podczas spełniania tylu ról na raz. Krzyczmy więc głośno: Wiosno wracaj! i odczyniajmy czarodziejskie zaklęcia, aby jak najszybciej cieszyć się blaskiem wschodzącego słońca!
Pozdrawiam was gorąco w ten mroźny wieczór.







niedziela, 6 lutego 2011

Słodka chwila zapomnienia

Weekend dobiega końca. Po dwóch dniach spędzonych na uczelni, po chwili spędzonej wraz z córcią i mężem nabrałam ochoty na coś słodkiego. I wtedy przypomniałam sobie zapach z dzieciństwa. Zapach kruchego ciasta i cynamonu. I tak powstała "słodka chwila zapomnienia" - szarlotka. Każdy z Nas ma taki zapach, który przenosi w czasie, który daje poczucie bezpieczeństwa i chwile odprężenia. Dla mnie jest to zapach słodziutkiej szarlotki z cynamonem. Pamiętam jak moja mama zagniatała ciasto, a kiedy kończyła pozwalała mi wypełnić nim blachę i ułożyć pokrojone na ćwiartki jabłka. Później razem robiłyśmy kruszonkę i ciasto lądowało w piekarniku. Kiedy wszyscy byli zajęci, ja siedziałam przed piekarnikiem,  patrzyłam jak szarlotka się rumieni i odliczałam minuty do końca pieczenia, a do początku... Sami wiecie czego
Zapraszam więc na cynamonowe pyszności








piątek, 21 stycznia 2011

Nareszcie są!!!

Wczoraj w skrzynce na listy znalazłam awizo. Wraz z córeczką i naszą suczką Psotką poszłyśmy na pocztę. Jakże duże było nasze zaskoczenie, gdy pani podała nam ogromne pudło. Byłyśmy bardzo ciekawe co jest w środku, dlatego bardzo szybciutko wróciłyśmy do domu. Iii... się zaczęło pośpieszne otwieranie pudełka. Jakie ładne - krzyknęła Karolcia.
W końcu dotarły. Zamówione na Pchlim Targu u Kasi cudeńka. Są prześliczne. Kasiu bardzo dziękuję są przecudowne i od razu znalazły swoje miejsce. Są ozdobą mojego szarego i ponurego parapetu. W chwili gdy wchodzi się do dużego pokoju, uwagę przykuwają tylko one - Różane preciosa.



wtorek, 18 stycznia 2011


Teraz trochę zdjęć mojego mieszkanka. Nie jest tak, jakbym chciała i jeszcze dużo pracy mnie czeka, aby było cieplutkie, przytulne i perfekcyjne.