poniedziałek, 9 stycznia 2012

Lepszy dzień

Dzisiaj, po długim okresie melancholii, złego samopoczucia i jakiejś niemożności wzięcia się w garść trochę lepiej. To chyba prawda o tej burzy hormonów po porodzie. Tylko u mnie ona trwa już dwa miesiące i ciągle nie mogę sobie z nią poradzić. Dlatego dla polepszenia nastroju postanowiłam upiec pyszne owsiane muffinki. robi się je ekspresowo i w takim samym tempie znikają. dzisiaj są z brązowym cukrem, ale już niedługo będą bez niego... (może zastąpie go słodzikiem). Upiekłam też chleb razowy, ale zdjęcia później wkleje. Muffinki poprawiły humor i nawet napisałam trochę w pracy dyplomowej.




Przepis znalazłam na blogu: http://slodkowytrawnie.blox.pl. Zajrzyjcie tam, na prawdę warto :))
SMACZNEGO!!!

piątek, 30 grudnia 2011

Już jest...

Długo mnie nie było, ale uwierzcie dużo się działo. 28 października na świat moja mała kruszynka. Wszystko odbyło się bardzo szybko. Moja córcia ulitowała się nad mamą, położne nazwały ją torpedą... Jest cudowna, jak na nią patrze to widzę moją starszą córcię. Są podobne do siebie jak dwie krople wody. Karolcia też miała czarny łepek i takie mądre oczka. Teraz wszystko się zmieni... Już jest inaczej. Milka na rękach, a Lina obok wołająca "Mamo zagraj ze mną!" Uroki macierzyństwa...




Do tego wszystkiego 28 stycznia mam obronę pracy dyplomowej, a jeszcze jej nie napisałam. Codziennie obiecuję sobie, że dzisiaj to już na pewno usiądę do pisania i jakoś mi nie wychodzi. Nie mogę się skupić kiedy widzę uśmiech Milki lub gdy malutka próbuje coś powiedzieć.

Życzę wszystkim Szczęśliwego Nowego Roku i wytrwania przy noworocznych postanowieniach.

wtorek, 13 września 2011

czwartek, 8 września 2011

Kulinarne próby...

Siedzę sobie teraz w domku... i tak sobie próbuję swoich sił w kuchni. Już niedługo przyjdą długo oczekiwane pieluchy, śpiochy, oliwki. Przed narodzinami dzidolka postanowiłam kulinarnie porozpieszczać rodzinkę. Upiekłam "calzone" z duszonym kurczakiem z warzywami. Nawet teściowej smakowało...






A dzisiaj rano, gdy skończyły się bułeczki dla mojego mężusia upiekłam kilka...




A następnie dorobiłam do nich letnią sałatkę...



Tu moja chora Karolcia pomagała mi ozdobić pudełeczka dla siostrzyczki...



Efekt końcowy w następnych postach.

piątek, 2 września 2011

Żegnajcie wakacje

Dzisiaj moja córeczka spędzi pierwszy dzień w nowej szkole. Przeprowadziliśmy się i początek szkoły to dla Karolci dodatkowy stres. Nowa Pani, Nowe koleżanki i koledzy. Wszystko nowe. Dobrze, że chociaż mieszkanie jest jej znajome... Karola jest nieśmiała i szybko się wycofuje, jeśli czegoś nie zna, nie rozumie. Starałam się jej dodać odwagi i mam nadzieję, że udało się. Za dwie godziny się okaże.


Drugoklasistka


A tu z mamą i siostrzyczką.

A było tak pięknie...


Sposób na okiełznanie małego diabełka...




Mama z brzuszkiem nie weszła, ale tata dał radę pokonać około 216 krętych schodów



A to ostatni wakacyjny - trochę kaloryczny obiadek


piątek, 1 lipca 2011

Próba sił

Wszyscy już to robią, więc dlaczego ja mam nie spróbować. Postanowiłam wykonać prezent dla kuzynki mojego Guida. Niedługo zostanie mamą i na pewno przyda się jej pudełko na chusteczki lub inne cudeńko. Do pracy wzięłam się wczoraj wieczorem, zamieszczę kilka zdjęć i same powiecie, czy mogę działać dalej, czy jednak za wysokie progi dla mnie.






Zdjęcia robiłam wieczorem, więc nie są najlepszej jakości. Po polakierowaniu zamieszczę lepsze.

niedziela, 12 czerwca 2011

Nadchodzą zmiany



Długo mnie nie było, ale w ostatnich miesiącach bardzo dużo się działo. Czekaliśmy z moim Guidem bardzo długo na tę chwilę i w końcu się pojawiło - Nowe Szczęście w naszym życiu. Jakie to niesamowite na nowo czuć "motyle w brzuchu", każdy ruch podnosi ciśnienie i dostarcza gęsiej skórki. Na niczym nie można się skupić, ciągle wyczekuję i kiedy w końcu się pojawia to chciałabym krzyczeć ze szczęścia. Szkoda, że inni nie czują tego co ja i nie rozumieją mnie. 
Już od listopada mała istotka zawładnie naszym życiem, nastąpi rewolucja, całkowita zmiana - nowy członek rodziny i przeprowadzka. Wszystko na raz. Nie wiem jak to przetrzymam. Niestety przeprowadzka, nie jest czymś długo oczekiwanym, jest smutną konsekwencją braku oszczędności i jakichkolwiek perspektyw na kredyt (ale o tym później). 
Teraz życzę Wam Wszystkim abyście czerpały  szczęście i radość z każdego dnia.